Muszę przyznać, że jestem przyjemnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że fabuła tak mnie wciągnie i sam fakt, że przeczytałam książkę w ciągu kilku godzin o czymś świadczy. Susan Ee przedstawia świat po Wielkiej Apokalipsie, którą zesłały Anioły. Ludzie żyją w rozproszeniu, starając się przetrwać każdy kolejny dzień. Ukrywają się przed swoimi byłymi Stróżami, którzy zniszczyli Ziemię i dotąd istniejący porządek, przejmując kontrolę nad tym co pozostało. W środku tego całego bałaganu główna bohaterka Penryn stara się uchronić swoją rodzinę przed niebezpieczeństwem. Jest silna i zdeterminowana, co zawsze napawa mnie zadowoleniem. Lubię silne bohaterki. Tak samo jak sporą dawkę akcji. Od książki nie można się wprost oderwać.
Jedyna wadą jest to, że ma za mało stron. Aby mnie usatysfakcjonować, książka powinna mieć minimum 500 stron, gdy tymczasem jest ich tylko 300. Szkoda, bo autorka naprawę potrafi pisać i odpowiednio przyciągnąć uwagę. Polecam jednak ją jako przekąskę, która ma zaostrzyć apetyt na kolejne części.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz