Pierwsze co razi, to sposób w jaki dziewczyny dowiadują się kim są - albo przynajmniej zaczynają podejrzewać swoją prawdziwą naturę. Ni z tego ni z owego mamy wielki wybuch i rozwiązaną zagadkę. I podczas, gdy chcielibyśmy się czegoś dowiedzieć o świecie, do którego co dopiero wkroczyły, nie wiemy o nim tak naprawdę nic. Jest magia, ale nic poza tym. Dziewczyny niby się jej uczą. Ale nie wiemy jak. Mamy przedstawiony po prostu upływający czas, w którym jakoby zdobywają umiejętności. Czytając miałam wrażenie, że to książka tylko i wyłącznie opisująca dorastanie. I w sumie nie byłoby w tym nic złego, gdybym chciała czytać o takich rzeczach. Sięgając jednak po literaturę o tematyce fantastycznej oczekuję czegoś innego. Oczekuję... więcej. W końcu tu chodzi o magię.
Plusy? Nie była najgorsza choć raczej głównie ze względu na przystępny, nieskomplikowany język, typowy dla młodzieży dzisiejszych czasów - tej lepiej wychowanej. Ale to tyle.
Podsumowując... Szału nie ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz